Może jeszcze jest nadzieja?

Mam teraz dużo czasu. Nie zawsze wykorzystuję go celowo i pożytecznie, ale kto powiedział, że na każdym etapie życia trzeba być rozsądnym i poukładanym. Czasem czas trwonię na nic nierobienie, czasem pozwalam mu przelatywać przez palce, bo nawet jeśli na to nie pozwolę, to sam przeleci prędzej czy później, bo dla czasu nie liczy się czas. Jedną z form trwonienia czasu jest gapienie się w telewizor. Normalnie, czyli gdy nie mam urlopu, telewizor gapi się we mnie, ale teraz mu się odwzajemniam. I tak wpatrując się we włączony – rzecz jasna – ekran, poznaję świat. Niby powinnam już w tym wieku znać się na zjawiskach i ludziach, ale co chwilę odkrywam coś nowego i choć odkrycia te nie świadczą dobrze od człowieku, to jednak zmuszają do głębszych refleksji.

Czytaj dalej
Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz

„Siątki”, czyli objawy dziadzienia

W kultowym serialu „Czterdziestolatek” jest taka scena, kiedy inżynier Karwowski, wówczas jako dyrektor, rozmawia z sekretarką na temat typowych dolegliwości, jakie dopadają sprawujących to stanowisko. Jako że zazwyczaj ten szczebel kariery osiągano w wieku zaawansowanym, choroby, które nękały dyrektorów potocznie nazywano „siątkami” – do pięćdziesiątek, sześćdziesiątek… etc.

Czytaj dalej
Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz

Kiedy kwitną kasztany. Myśli kilka niepopularnych

Kiedy kwitną kasztany to nie tylko czas tak kochanych przez nas majówkek. Dla najstarszych roczników szkół średnich to przede wszystkim, niezależnie od aury, gorący okres matury. Do niedawna był to też dla mnie stresujący moment, bo mimo że swoją maturę zdawałam ponad 30 lat temu, to, od kiedy zaczęłam pracę w szkolę, niemal co roku wiodłam kolejne roczniki licealistów ku egzaminowi dojrzałości. Denerwowałam się tym, jak wypadną w obliczu zadań i tematów przygotowywanych przez CKE, martwiłam się, czy wszyscy zaliczą pozytywnie ten rzekomy test na dorosłość, zastanawiałam się, jak statystycznie wypadną moi uczniowie w odniesieniu do reszty maturzystów…

Czytaj dalej
Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz

Jestem pod wrażeniem

Akcja, którą rozkręcił z tak niebywałym sukcesem #Łatwogang z udziałem celebrytów decydujących się zgolić głowy na łyso, by pomóc zebrać fundusze na leczenie raka u dzieci, zbiegła się niemal dokładnie z 8. rocznicą, kiedy to mnie pozbawiono po raz pierwszy włosów przed jedną z dwóch operacji. Dlatego wiem, jakie to jest poświęcenie szczególnie ze strony kobiet, dla których jednym z atrybutów kobiecości są właśnie włosy. Ktoś mógłby powiedzieć – to drobiazg, włosy nie ręka, odrosną. Prawda – odrastają. Przerabiałam to dwukrotnie. Z tygodnia na tydzień, miesiąca na miesiąc porastają skórę czaszki, ale zanim nabiorą dawnego wyglądu – miną lata.

Czytaj dalej
Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz

Z dystansu

Od kilku dni nie mogę wyjść z zachwytu, oglądając zdjęcia wykonane przez astronautów z Oriona. Obraz ciemnej strony księżyca, widok Ziemi z pasem zorzy polarnej, zaćmienie słońca… Wiele bym dała za to, żeby zobaczyć te zjawiska na własne oczy. Niestety, muszę zadowolić się cudzymi kadrami. Póki co, bo być może doczekam czasów, że podróże w kosmos będą dostępne tak powszechnie jak dziś wycieczki na drugi kontynent. Oj rozmarzyłam się 😉

Czytaj dalej
Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz

Nie tylko dla kobiet

Przeczytałam gdzieś, że ciało to projekt. Nad ciałem trzeba pracować, bo jest wizytówką człowieka. Najczęściej człowieka – kobiety, bo one podlegają surowszej ocenie. Ciało mówi, kim jesteśmy nie tylko w sensie płci (choć to ostatnio zawodne), rasy czy wieku (tu też można polemizować), ale również prestiżu społecznego.

Czytaj dalej
Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz

Z kompasem na manowce

Kompas Jutra – to hasło, za którym kryje się kolejna reforma edukacji. Choć myślę, że słowo edukacja występuje tu na wyrost. Dlaczego? O tym później.

Kompas Jutra między innymi zakłada, ustami wiceministry, że uczniowie już nie będą się stresować nauczycielami i szkołą. Od wejścia w życie reformy najważniejszy stanie się dobrostan psychiczny uczniów. Szkoda, że tylko uczniów, ale w końcu szkoła jest dla nich, a nauczyciel to tylko usługodawca. A wiadomo – klient nasz pan.

Czytaj dalej
Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz

Piekło zawistników

Przychodzi Polak do Boga i mówi:

– Panie Boże, mój sąsiad ma krowę, a ja nie.

– Też chciałbyś krowę? – pyta Bóg.

– Nie, chcę, żeby sąsiadowi zdechła.

To znany dowcip, choć mało zabawny, o polskiej zawiści. Przypomniał mi się teraz, kiedy – jak co roku – ogłosiliśmy w mediach, kto został przez Kapitułę Wyborów Człowieka Ziemi Złotoryjskiej nominowany do ścisłego finału i tytułu Człowiek Ziemi Złotoryjskiej 2025. Próżno pod artykułami szukać gratulacji, słów uznania, wsparcia dla finalistów. Podobnie zresztą jak pod innymi tekstami mówiącymi o sukcesach kogokolwiek innego. Wygląda to tak, jakbyśmy nie umieli cieszyć się z cudzych sukcesów. Od razu podajemy w wątpliwość wartość tego człowieka i jego osiągnięć. A co więcej – jak w obecnej sytuacji – zaczyna się obrażanie i dyskredytowanie członków Kapituły.

Czytaj dalej
Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz

Gwoli ścisłości

Po jednej z reakcji na moje wczorajsze słowa przekonałam się, że są ludzie, którzy chcieliby, aby o szkole i systemie edukacji, jak o zmarłym (co za dziwna koincydencja), mówić dobrze albo wcale. A ja mówię, jak jest i to się części moich czytelników nie podoba. Bo przyzwyczaili się, że nauczyciel to pokorny misjonarz, który posłusznie i z poświęceniem dźwiga kaganek oświaty, parząc sobie przy tym ręce. Który bezwarunkowo kocha dzieci i w tej miłości jest ślepy na to, co robią, a może bardziej – czego nie robią i robić nie zamierzają. Który bezwolnie, jak zwierzę pociągowe, orze to poletko minowe dzisiejszej pseudoedukacji.

A ja jestem człowiekiem z krwi i kości, mam ciało (mogłoby być go mniej), mam system nerwowy i połączony z nim mózg. Czasem ten mózg generuje niewygodne – dla pewnej grupy ludzi – prawdy. Mam za sobą spore doświadczenie, przeszłam przez wyboje wielu reform systemu, byłam pod „rządami” kilku lub kilkunastu ministrów, wypuściłam w świat niezliczoną rzeszę absolwentów. Jeśli coś piszę o szkole, to moje słowa wynikają z faktów, a nie pobożnej projekcji rzeczywistości. Szczególnie teraz, kiedy zrobiłam sobie wolne, mam jeszcze zdrowszy osąd, bo z dystansu patrzę na absurdy, których w rytmie codziennej pracy już się nie dostrzega tak wyraźnie. I cieszę się, że jestem u kresu swojej ścieżki zawodowej, a nie na jej początku, bo szalone i na oślep podejmowane próby reformowania szkoły, uzależnione od politycznych wiatrów (majstrowanie przy podstawie programowej, dodawanie i odejmowanie kolejnych przedmiotów, dziwne kryteria oceniania matur, nieudana próba wdrażania edukacji włączającej, chaos wokół zadań domowych, ocena funkcjonalna, Kompasy Jutra i inne busole wiodące edukację na manowce), są już nie do zniesienia dla praktyków. Może dlatego ich ubywa? A nie dlatego, że mało nam płacą.

Czytaj dalej
Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz

Okiem zgryźliwej tetryczki

Szkoły będą usuwać z klas tradycyjne zegary ze wskazówkami i zastąpią je cyfrowymi, bo dzieci nie umieją odczytać godziny na cyferblacie. To, czego jeszcze nie potrafią dzieci, można by wymieniać długo, dla przykładu podam tylko dodawanie ułamków zwykłych i dziesiętnych, dzielenia na sylaby, ręcznego pisania, tabliczki mnożenia, przyszywania guzika czy zwykłej rozmowy bez pomocy komunikatora i AI. I nie mam na myśli przedszkolaków, bynajmniej, ale nastolatków.

I problem polega na tym, że nie żądamy czy nie oczekujemy od młodych ludzi, aby te umiejętności nabyły, co wymaga od nich wysiłku a od nas cierpliwości, ale po prostu usuwamy z drogi wszelkie przeszkody, by te kruche istoty nie połamały się na życiowych wybojach. Obniżamy im poprzeczkę, kładąc ją na poziomie gruntu. Z programów nauczania znikają treści, które sprawiały, że egzamin dojrzałości kończył się porażką. To, czego uczyło się w liceum moje pokolenie, dziś jest treścią realizowaną na studiach. Zresztą z odsieczą młodemu pokoleniu idą poradnie psychologiczne, które odpowiednim glejtem, często zbyt łatwo wydawanym, wybawiają dziecko z opresji obowiązku. Dysleksja, dysgrafia, dyskalkulia, fobia szkolna, lęk społeczny… Diagnoza jest teraz pożądaną etykietą, nie szykanuje (i dobrze), nie umniejsza, tylko daje alibi bierności wobec wyzwań, jakie stoją przed każdym z nas. Bo życie na ogół jest skomplikowane i nie wszystko da się wyprostować za pomocą aplikacji w telefonie.

Czytaj dalej
Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz