Nocne koszmary

Ostatnio mam bardzo bogate życie nocne. Nie, nie…nie chodzi o to, o czym myślicie, albo ja myślę, że Wy myślicie. Chodzi o sny. O ile podczas urlopu każdy dzień jest podobny do dnia, bez wzlotów i upadków, bez przygód i emocji – na co naprawdę nie narzekam, bo wiem, że rutyna bywa bezpieczna – to noce mam niezwykle szalone 😉.

Rano, po przebudzeniu staram się te rojenia zebrać do kupy, odnaleźć w nich ciąg przyczynowo-skutkowy i jakoś zracjonalizować, ale już na drugim etapie tego zadania, natrafiam na przeszkody, a potem jest już tylko gorzej.

Jest jednak powtarzający się element moich nocnych koszmarów. To powrót do pracy. Wiem, że jeszcze kilka miesięcy nie będę musiała tego robić, ale moja podświadomość wyprzedza czas i wpędza mnie w nerwicę. Gdybym miała zakwalifikować gatunkowo moje sny, byłby to thriller psychologiczny.

Na przykład śni mi się, że próbuję się wyprawić do pracy, ale nie mogę znaleźć ubrania, kiedy już je znajdę, to nie mogę wyprasować, bo żelazko zachowuje się jak tarka do warzyw. Na dodatek nie mogę się uczesać, bo garściami wypadają mi włosy, kosmetyki do makijażu magicznie znikają, a to wszystko dzieje się w atmosferze pospiechu, bo zaraz będzie ósma, a ja ciągle nie jestem gotowa do wyjścia.

Albo śni mi się, że muszę iść do pracy, ale nie wiem, jaki mam plan lekcji i o której godzinie powinnam zacząć lekcje, ale nie mogę sprawdzić tego w librusie, bo mam zablokowany dostęp. I martwię się, że dostanę naganę za nieobecność.

Albo śni mi się, że zostawiłam na biurku w klasie uczniowskie sprawdziany i ktoś doniósł na mnie na policję, że naruszyłam przepisy ochrony danych osobowych i w związku z tym grozi mi postepowanie przed trybunałem stanu, dlatego próbuję uciec za granicę i uzyskać azyl, ale nie mam paszportu.

Mam też sen, że w końcu prowadzę lekcję i próbuję tłumaczyć zasady pisania rozprawki, ale kreda łamie się w ręku, a tablica zamienia się w ekran, na którym wyświetlają się moje licealne oceny z fizyki u profesora Szewczyka. Wszyscy się śmieją, a ja płonę ze wstydu.

Po takich nocach budzę się z ulgą, że to tylko sen… Ale czy na pewno? W każdym śnie są włókna rzeczywistości zanurzone o odmętach absurdu. Gdyby odcedzić ten nonsens z sennych historii, zostają co najmniej dwa ziarenka gorczycy.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *