
Idę na koncert, zamiast doświadczać – nagrywam telefonem, siedzę na wykładzie, zamiast słuchać – robię zdjęcia, jestem z wnuczką na spacerze – kręcę filmik z jej udziałem. Idę do restauracji, nie po to, by dobrze zjeść, ale zrobić atrakcyjną fotkę zamówionego dania. Oczywiści wszystko na tak zwane „potem”, by zatrzymać chwile, by zapamiętać, utrwalić.
Czytaj dalej








